POZYTYWNA RODZINA | Chwytając dzień, czyli przemyślenia matki Polki wielodzietnej:)
15607
post-template-default,single,single-post,postid-15607,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,columns-3,qode-theme-ver-11.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive
 

Chwytając dzień, czyli przemyślenia matki Polki wielodzietnej:)

Chwytając dzień, czyli przemyślenia matki Polki wielodzietnej:)

Wielokrotnie w ostatnim czasie miałam do czynienia z wypowiedziami rodziców typu: „jeszcze tylko pół roku i będzie z górki „(rodzice 1,5 rocznego chłopca), „najgorsze są pierwsze 3 miesiące” (mama 9 miesięcznej córeczki, „byleby do zdjęcia pampersa i już jest dobrze”. Rodzice wyznaczają sobie granice, od których to będzie już lepiej, łatwiej, przyjemniej,

Sama wtedy zaczęłam się zastanawiać, który okres w rozwoju moich dzieci był najłatwiejszy a który najtrudniejszy. Wypytywałam o to również mojego męża i rozpoczęliśmy dyskusję na temat różnych życiowych okresów naszej rodziny. 

Doszłam do jednego bardzo ważnego wniosku. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi nawet kiedy czasem narzekamy jak bardzo mamy już dosyć, czas ucieka szybciej niż potrafimy to zakodować. Jednego dnia martwimy się o to, że nasze dziecko przychodzi do nas w nocy a za jakiś czas marzymy o tym, by się do nas przytuliło. Marzymy o samotnym wieczorze, a później tęsknimy za domem pełnym dzieci, ich okrzyków, zabaw i ogólnego „bycia”. Oczywiście jako mama miewam swoje kryzysy, lepsze i gorsze dni. Potrzebuję także czasu dla siebie, dbam o swoje potrzeby, jednak rola mamy jest zdecydowanie moją życiową misją i czuję się z tym fantastycznie. To pomaga mi zawodowo, aby zarażać tym innych rodziców.

Każdego dnia staram się „chwytać”różne chwile z moimi dziećmi i mocno wdrukować je w pamięć. Doceniam nasze przytulasy, wygłupy, wspólne wycieczki czy po prostu przebywanie obok. Chwile te dodają mi energii i sił na kolejne i sprawiają, że czuję, że żyje. A w chwilach kryzysu, kiedy padam ze zmęczenia a „cycusiowe” dziecko ciągnie mnie boleśnie za pierść w głośnym „auć”, widzę poważną minę synka, który głaszcząc mnie po twarzy mówi: „cacy mama” 🙂

Każdemu i każdej z Was życzę owocnego „łapania chwil”, dumy i spełnienia rodzicielskiego.

No Comments

Post A Comment